|
|
Clio S16

Prezentowane na zdjęciach Renault Clio pochodzi z Belgii. W kraju tym podobnie jak w sąsiedniej Francji Clio jest jednym z najczęściej tuningowanych samochodów.
Modyfikuje się wszystkie wersje Cliówki, często właściciele słabszych wersji, opróćz montażu dodatkowych spojerów,
starają się upodobnić swoje auta do topowej wersji S16. Właściciel błękitnej Renówki
nie musiał tego robić, bo jego samochód to właśnie Clio S16. Łatwo to rozpoznać po seryjnie poszerzanych błotnikach i charakterystycznym garbie na masce.
Pomimo tego, że w swoim czasie Renault Clio S16 uznawane było za najlepszego hot hatcha na rynku, właściciel prezentowanej Renówki postanowił mocno ją doinwestować... Pierwszą rzeczą, która rzuca sięw oczy jest ekstremalnie niskie zawieszenie. Z pewnością na co dzień auto nie porusza się prawie szorując podwoziem po asfalcie, jednak na zlot, a tam robione były zdjęcia, właściciel wybrał najniższe z możliwych ustawień. Zastosowanie zawieszenia śrubowego pozwala na takie kombinacje.
Elementem, który dodatkowo potęguje wrażenie, że auto jest bardzo niskie są masywne zderzaki i progi, których dolne krawędzie znajdują się dobrych kilka centymetrów niżej niż w aucie seryjnym. W przednim zderzaku znalazły się podwójne, okrągłe halogeny - jest to element uwielbiany przez tuningowców z Francji i Belgii i namiętnie przez nich stosowany. Czy jest to ładne? Według mnie nie, ale to kwestia gustu. Dodatkowo pod przednim zderzakiem zamontowana została listwa z dyfuzorami po bokach.
Tylny zderzak nie jest już tak udziwniony, można nawet powiedzieć, że to klasyka. Tym co robi największe wrażenie, gdy oglądamy Cliówkę z tyłu są światła, które pomalowane zostały pod kolor nadwozia. Właśnie tak: pomalowane, nie przyciemnione, wygląda to intrygująco, jednak zupełnie nie świeci. Dlatego do jazdy po drogach publicznych właściciel musi zmieniać lampy na normalne. Pomalowane lampy doskonale komponują się z oczyszczoną z wszelkich znaczków, klamki i wycieraczki tylną klapą.
Ze stylistycznych ciekawostek warto jeszcze wspomnieć o zachodzącej na światła masce, małych, opływowych lusterkach, wlocie powietrza wyciętym w przednim błotniku, pojedynczej ustawionej pionowo wycieraczce i niewielkim rysunku wykonanym za pomocą aerografu na wlewie paliwa. Agresywnie stylizowane felgi z polerowanym rantem to TSW R System, na które nałożono opony Yokohama A539 o rozmiarze 195/45R15.
Wnętrze sportowego Clio również poddane zostało sporym modyfikacjom, głównie kolorystycznym. Siedzenia i boczki obito dwukolorową skórą. Deska rozdzielcza prawie w całości została polakierowana tym samym perłowym lakierem co nadwozie. Z drobniejszych akcesoriów warto wymienić: malutką skórzaną kierownicę zamontowaną za pomocą chromowanej naby, białe tarcze wskaźników i aluminiowe nakładki na pedały o dosłownie wykręconych kształtach.
Patrząc na błękitne Clio można stwierdzić, że seryjna topowa wersja S16 to zdecydowanie za mało dla fana tuningu z Belgii, liczba dokonanych zmian może przyprawić p zawrót głowy. Mnie jednak najbardziej intryguje to, że właściciel tak wczuł się w tuning swojego auta, że przebiera je na zloty w nieświecące tylne lampy i ekstremalnie obniżone zawieszenie.
tekst: Andrzej Witkowski
foto: Michał Kwiatkowski
Magazyn GT, kwiecień 2002
Źródło: Auto Motor Sport, 8/1996, W.K., R.S., Fot. MPI
|
|